Przyjechałem do Dublina w środku pandemii Covid, w październiku ubiegłego roku. Nie było to łatwe, ponieważ nie spodziewałem się pandemii, ale byłem zdeterminowany, aby tu przyjechać i zrealizować swoje marzenie.
Kiedy tu przyjechałem, byłem bardzo zdenerwowany i niespokojny, ponieważ po raz pierwszy opuszczałem swój kraj, aby żyć daleko i samotnie. Na początku czułem się jak turysta, wszystko było dla mnie nowe, stopniowo zacząłem widzieć miasto innymi oczami i zacząłem czuć się jego częścią.
Jak wszystko w życiu ma dobre i złe strony, dla mnie ulubionymi są parki i plaże, jednak uwielbiam chodzić ulicami i patrzeć na architekturę, drogi wodne, mosty i kolorowe drzwi domów. Z drugiej strony, nigdy nie sądziłam, że tutaj w Europie znajdę tak brudne ulice i bezdomnych ludzi. To smutne. Nie podoba mi się to. Myślałem, że to zdarza się tylko w krajach takich jak mój.
Niemniej jednak jestem tu bardzo szczęśliwy i wiele się nauczyłem o sobie i o tym, że mogę osiągnąć to, czego chcę. Jestem z siebie bardzo dumny.
Jestem bardzo wdzięczny ISI, ponieważ dali mi wiele narzędzi do poprawy mojego angielskiego i rozwijania się na co dzień. Miałem dobrych nauczycieli, którzy bardzo mi pomogli.
Poznaj Bernarditę


